- Naturalnie - powiedział wuj i spytał K. - czego ty chcesz-
- Tak, ale skąd pan wie o mnie i o moim procesie? - zapytał K.
- Ach tak - powiedział z uśmiechem adwokat - przecież jestem adwokatem, obracam się w sferach sądowych, mówi się tam o wielu procesach, a ciekawsze pamięta się, zwłaszcza jeśli dotyczą siostrzeńca przyjaciela. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego.
- Czego ty chcesz? - spytał wuj jeszcze raz - jesteś taki niespokojny.
- Pan obraca się w sferach sądowych? - spytał K.
- Tak - odpowiedział adwokat.
- Pytasz jak dziecko - rzekł wuj.
- Z kimże miałbym obcować, jak nie z ludźmi mego fachu dodał adwokat. Brzmiało to tak nieodparcie, że K. nic nie odpowiedział.
"Ależ pan pracuje w sądzie w pałacu sprawiedliwości, a nie w tym na strychu" - chciał powiedzieć, lecz nie mógł się przemóc, by powiedzieć to rzeczywiście.
- Pan musi zrozumieć - ciągnął dalej adwokat takim tonem, jak gdyby mimochodem i zbytecznie tłumaczył coś, co się samo przez się rozumie - pan musi zrozumieć, że ja także ciągnę z takich stosunków wiele korzyści dla mojej klienteli, i to pod wielu względami, trudno długo to panu tłumaczyć. Naturalnie teraz przeszkadza mi trochę moja choroba, ale mimo to odwiedzają mnie dobrzy przyjaciele z sądu i jednak dowiaduję się o tym i owym. Dowiaduję się może nawet

  WQPGYYM WJXQGKM WJGQVZM WQYBJJM WQKPZYM