- Czy mam cię wpierw oznajmić, czy podać wpierw zupę?
- Zamelduj mnie najpierw - powiedział K.
Był zły, zamierzał początkowo dokładnie omówić z Leni swoją sprawę, zwłaszcza kwestię ewentualnego wypowiedzenia adwokatowi, ale obecność kupca odebrała mu do tego ochotę. Teraz jednak uznał swoją sprawę za zbyt ważną, aby ten mały kupiec miał swą obecnością rozstrzygająco na nią wpłynąć, i dlatego zawołał z powrotem Leni, która już była na korytarzu.
- Zanieś mu jednak najpierw zupę - powiedział - niech się posili przed rozmową, to mu się przyda.
- Pan jest także klientem adwokata - powiedział po cichu ze swego kąta kupiec, jakby stwierdzając fakt. Ale K. nie przyjął tego życzliwie.
- Co to pana obchodzi - powiedział, a Leni rzekła:
- Będziesz cicho! - Wobec tego zaniosę mu najpierw zupę - powiedziała do K. i nalała zupę na talerz. - Boję się tylko, że potem od razu zaśnie, po jedzeniu wkrótce zasypia.
- To, co mu powiem, rozbudzi go w zupełności - powiedział K.; wciąż chciał dać do zrozumienia, że zamierza rozmówić się z adwokatem o czymś ważnym, chciał, by go Leni spytała, co to takiego, a potem dopiero zapytać ją o radę. Ale ona wykonywała tylko dokładnie jego rozkazy. Gdy przechodziła koło niego z filiżanką, naumyślnie trąciła go łagodnie i szepnęła:

  WQPVBKM WJXZXYM WJVBBJM WQYYKZM WQKPPKM