- Nie troszcz się o nikogo - rzekł adwokat - i rób, co ci się wydaje słuszne.
- Pewnie - powiedział Block, jakby sam sobie dodawał odwagi, i ukląkł pod wpływem krótkiego spojrzenia z ukosa tuż przy łóżku. - Już klęczę, mój adwokacie - powiedział. Ale adwokat milczał. Block ostrożnie głaskał ręką pierzynę. W ciszy, która teraz zapanowała, powiedziała Leni uwalniając się z rąk K.:
- Sprawiasz mi ból. Puść mnie. Idę do Blocka.
Podeszła i siadła na brzegu łóżka. Block bardzo się ucieszył jej przyjściem i zaraz żywą, choć milczącą gestykulacją poprosił ją, by wstawiła się za nim u adwokata. Widocznie potrzebował koniecznie informacji adwokata, ale może tylko w tym celu, by dać je do wykorzystania innym swoim adwokatom. Leni prawdopodobnie dobrze wiedziała, jak sobie dać radę z adwokatem, wskazała na jego rękę i ułożyła wargi w dziób jak do pocałunku. Natychmiast poszedł Block
za zachętą Leni i na jej znak powtórzył pocałunek jeszcze dwa razy. Lecz adwokat wciąż jeszcze milczał. Wtedy pochyliła się Leni nad adwokatem - gdy się tak wyprężyła, uwidoczniła się piękna budowa jej ciała - i pogłaskała, nisko schylona, jego długie, białe włosy. Tym wymusiła na nim jednak odpowiedź.
- Nie wiem, czy mu o tym powiedzieć - rzekł adwokat i widać było, jak potrząsnął lekko głową, może, by silniej doznać nacisku ręki Leni. Block słuchał ze spuszczoną głową, jakby przekraczał przez to słuchanie jakiś zakaz.

  WJXVGPM WQPJVGM WJJBPGM WQXGGXM WQJQJJM