- Dlaczego się wahasz? - spytała Leni.
K. odnosił wrażenie, że słyszy wystudiowaną rozmowę, która się już wiele razy odbyła, która się jeszcze wiele razy powtórzy, a tylko dla Blocka nie może utracić smaku nowości.
- Jak on się dziś zachowywał? - spytał adwokat zamiast odpowiedzi.
Nim Leni wyraziła swoją opinię, popatrzyła w dół na Blocka i obserwowała chwilę, jak wzniósł do niej ręce i błagalnie jedną o drugą ocierał. W końcu skinęła poważnie, zwróciła się do adwokata i powiedziała:
- Był dziś spokojny i pilny.
Stary kupiec, mężczyzna z długą brodą, błagał młodą dziewczynę o przychylne świadectwo. Choćby nawet miał przy tym jakieś ukryte myśli, nic go nie mogło usprawiedliwić w oczach świadka. K. nie pojmował, jak mógł adwokat przypuszczać, że tym przedstawieniem go pozyska. Gdyby nie przepędził go wcześniej, uczyniłby to po tej scenie. Obrażał wprost poczucie godności widza. Tak więc metoda adwokata, na którą K. na szczęście nie był zbyt długo narażony, sprawiała, że klient w końcu zapominał o całym świecie i tylko na tym manowcu spodziewał się dowlec do końca procesu. Nie był to już klient, lecz pies adwokata. Gdyby mu ten rozkazał wleźć pod łóżko jak do psiej budy i stamtąd szczekać, byłby to zrobił 7 ochotą. K. przysłuchiwał się badawczo i z poczuciem wyższości, jak gdyby miał polecenie wszystko, co tu się mówiło, dokładnie wrazić sobie w pamięć i donieść o tym w raporcie wyższej instancji.

  WQZQQGM WQKXYJM WQYXKXM WJVVJZM WJZVBQM