- Prawie bez przerwy - odpowiedziała Leni - tylko raz poprosił mnie o wodę do picia. Podałam mu przez otwór szklankę. O ósmej godzinie wypuściłam go i potem dałam mu coś do zjedzenia. Block obrzucił K. spojrzeniem z ukosa, jakby opowiadano tu o nim coś chlubnego, co musi także na K. sprawić wrażenie. Zdawał się być teraz pełen nadziei, poruszał się swobodniej i posuwał się na kolanach tu i tam. Tym większe było jego osłupienie, kiedy odezwał się znowu adwokat:
- Chwalisz go - powiedział adwokat. - Ale właśnie to utrudnia mi mówienie, sędzia bowiem nie wyraził się korzystnie ani o samym Blocku, ani o jego procesie.
- Niekorzystnie? - spytała Leni. - Jak to możliwe?
Block patrzał na nią z takim napięciem, jakby jej przypisywał zdolność obrócenia jeszcze teraz na jego korzyść dawno wypowiedzianych słów sędziego.
- Niekorzystnie - powtórzył adwokat. - Był nawet niemile zdziwiony, gdy zacząłem mówić o Blocku. "Nie mów pan o Blocku", powiedział. "On jest moim klientem", powiedziałem. "Pan daje się wyzyskiwać", powiedział. "Nie uważam jego sprawy za przegraną", powiedziałem. "Pan daje się wyzyskiwać", powtórzył. "Nie sądzę, powiedziałem, Block jest w procesie bardzo pilny i gorliwie dogląda swojej sprawy. Prawie że mieszka u mnie, aby zawsze być poinformowanym o toku sprawy. Nie zawsze spotyka się tyle gorliwości.