- Jak sobie wyobrażasz koniec? - spytał duchowny.
- Przedtem myślałem, że wszystko musi się dobrze skończyć - rzekł K. - Teraz sam w to nieraz wątpię. Nie wiem, jak to się skończy. Czy ty wiesz?
- Nie - powiedział duchowny - lecz obawiam się, że skończy się źle. Uważają cię za winnego. Twój proces może nawet nie wyjdzie poza niższy sąd. Jak dotychczas, uważa się twoją winę za udowodnioną.
- Aleja nie jestem winny - rzekł K. - to omyłka. Jak może być człowiek w ogóle winny? Przecież wszyscy jesteśmy tu ludźmi, jeden jak drugi.
- Słusznie - powiedział duchowny - ale tak zwykli mówić winni.
- Czy ty także masz uprzedzenie do mnie-
- Ja nie mam żadnego uprzedzenia do ciebie - rzekł ksiądz.
- Dziękuję ci - powiedział K. - Ale wszyscy inni, którzy biorą udział w postępowaniu sądowym, mają do mnie uprzedzenie. Wpajają je także w niezainteresowanych. Moja sytuacja staje się coraz cięższa.
- Źle rozumiesz fakty - powiedział ksiądz - wyrok nie zapada nagle, samo postępowanie przechodzi stopniowo w wyrok.
- Więc to tak - powiedział K. i schylił głowę. - Chcę jeszcze szukać pomocy - powiedział K. i podniósł głowę, by zobaczyć, co o tym sądzi ksiądz. - Są jeszcze pewne możliwości, których nie wyzyskałem.

  WQBXPXM WJXBXGM WJVZBQM WQYQKYM WQVGPJM