- To jest dobre uzasadnienie - powiedział K., który poszczególne miejsca w wyjaśnieniach księdza powtarzał sobie półgłosem - to jest dobre uzasadnienie i ja także sądzę, że odźwierny zostaje oszukany. Nie odstąpiłem tym samym od mego poprzedniego zapatrywania, gdyż oba po części się pokrywają. Nie jest rzeczą istotną, czy odźwierny widzi wszystko jasno, czy też tkwi w złudzeniu. Powiedziałem, że człowiek został oszukany. Gdyby odźwierny widział jasno,
można by o tym wątpić, jeśli jednak odźwierny tkwi w złudzeniu, w takim razie jego złudzenie musi się z konieczności przenieść na tego człowieka. Odźwierny nie jest wtedy wprawdzie oszustem, ale jest tak ograniczony, że powinno by się natychmiast wypędzić go ze służby. Musisz przecież wziąć pod uwagę, że złudzenie, w jakim tkwi odźwierny, jemu samemu nic nie szkodzi, człowiekowi natomiast stokrotnie.
- Tu natkniesz się na pogląd przeciwny - powiedział ksiądz - niektórzy bowiem twierdzą, że opowieść nikogo nie uprawnia do sądzenia odźwiernego. Jakimkolwiek nam się ukazuje, to jednak jest on sługą prawa, a więc do prawa przynależny, a więc wyniesiony ponad ludzki sąd. Nie można też wobec tego sądzić, że odźwierny jest podporządkowany temu człowiekowi. Być związanym przez swoją służbę choćby tylko z wejściem do prawa bez porównania więcej znaczy niż żyć na wolności w świecie. Człowiek dopiero przychodzi do prawa, odźwierny już tam jest. Jest przez prawo przyjęty do służby, wątpić o jego godności znaczyłoby wątpić o prawie.

  WQQJYJM WQVYKZM WQYJZZM WJVXXXM WJXPJXM