- Oto księgi ustaw, które się tu studiuje - rzekł K. - i tacy ludzie mają mnie sądzić.
- Pomogę panu - rzekła kobieta - chce pan?
- Czy rzeczywiście może pani to uczynić nie narażając się na niebezpieczeństwo- Przecież przedtem powiedziała pani, że jej mąż jest bardzo zależny od przełożonych.
- Mimo to chcę panu pomóc - rzekła kobieta - chodźmy, musimy to omówić. O moim niebezpieczeństwie nie mówmy już, boję się niebezpieczeństwa tylko tam, gdzie go się chcę bać. Chodźmy.
Wskazała podium i poprosiła go, by usiadł z nią na stopniu.
- Pan ma ładne, ciemne oczy - rzekła, gdy już usiadła i patrzyła na twarz K. - Mówią mi, że i ja mam ładne oczy, ale pana są o wiele ładniejsze. Zresztą wpadł mi pan już wtedy w oko, gdy przyszedł pan tu po raz pierwszy. Dla pana też przyszłam potem tu do pokoju zebrań, czego zazwyczaj nigdy nie robię i co mi poniekąd jest zabronione.
"Więc to jest wszystko - pomyślał K. - oświadcza mi się, jest zepsuta jak wszyscy tu wokoło, ma już, co łatwo zrozumieć, urzędników sądowych do syta i z radością wita pierwszego lepszego mężczyznę komplementem na temat jego oczu." I K. cicho wstał, jak gdyby wypowiedział głośno swoje myśli i tym samym wytłumaczył kobiecie swoje zachowanie.

  WQPJVVM WQKKBKM WJJYGZM WQQPBXM WJGZBPM