XXIX
Blankandryn powiada: „Frankowie to ludzie bardzo szlachetni. Ale wielką krzywdę czynią swemu panu owi diuki i komesy, którzy mu dają takie rady; wyczerpią go i zgubią, i innych z nim.” Ganelon odpowiada: „Nie jest to prawda, o ile wiem, o nikim, z wyjątkiem Rolanda, który to kiedyś odpokutuje. Kiedyś rano cesarz siedział w cieniu. Przyszedł jego bratanek, w pancerzu na grzbiecie, niósł ze sobą łup spod Karkasony. Trzymał w ręce rumiane jabłko. «Weź, miły panie – rzekł do stryja – wszystkich królów korony daję ci w podarunku!» Duma jego łacno może go zgubić, codziennie wystawia się na śmierć. Niechże go kto ubije – będziemy mieli cały spokój!”