Zachować smutku wrażenie niestarte
I całe życie się przeszłością smucić?
Odwiedzać morza, ludy, Egipt, Spartę?
A zawsze: „Ona teraz musi nucić!
Teraz na księżyc oczy ma otwarte!”–
Ach, takem ja śnił... lecz na piramidzie,
Tfu!... odebrałem list, że za mąż idzie.
To mię cokolwiek zmięszało – nie bardzo –
Ale cokolwiek zmięszało. Bóg świadkiem!
Są ludzie, którzy wtenczas klną i gardzą,
Lecz ja to smutnym nazywam wypadkiem.
Takich dwa, a me serce tak zatwardzą,
Że nezabudką już ani bławatkiem
Nie da się nigdy wyprowadzić w pole,
Chyba mi posag położą na stole.
Ha, takem zgorzkniał, że nawet nie trącę
W tej pieśni – smutnej lutni pożegnania.
Szeptali długo jak wierzby płaczące,
Gołębie słychać tam było gruchania,
Łzy zimne – usta zmywają gorące,
Słychać serc bicia, płacze, słowa, łkania,
Już się rozeszli – rzecz skończona – horror!
Miłość przechodzi już w pamiątek kolor...
W kameleona, w serdeczną jaszczurkę,
W rzecz poetycznie piękną, w sen niebieski,
W muzę, Olimpu zamglonego córkę,
W poemat smutny od deski do deski,
W mgłę podnoszącą się z łez, w białą chmurkę
Na tle przeszłości, w gwiazdę, w arabeski
Tęczowe – chmurą obwiedzione złotą.
W dole: Raphaël pinxit albo Giotto.
W galerii siedzi dusza. – O! tęczowa