Już widział dziesięć przynajmniej Andromed
Do skał przykutych srogimi żelazy,
Z warkoczem, który wisi jak u komet –
Miłe nadzwyczaj w młodości obrazy!
Młodość albowiem świeża – jak Mahomet
Panteistyczną jest i wszystkie głazy
Zmienia w kobiety, w ogień topi kruszce,
Huryski widzi zamiast ziarnek w gruszce.
A tu odsyłam mego czytelnika
Do „Alkoranu”, gdzie stoi przypisek,
Że w raju każda się gruszka odmyka
I cztery z siebie wydaje hurysek –
Chciałbym tam na czas być za ogrodnika
I z tych owoców co dnia mieć półmisek;
Zwłaszcza że w każdej gruszce – do wyboru
Masz cztery panny różnego koloru.
Słowem, ideał nasz kochanek białych
Tęczowym jest na wschodzie dogmatycznie.
U nas liczono by do rzeczy śmiałych,
Gdyby kto nawet tworząc poetycznie,
W rymach malując jednę z tych przestałych
Owoców, starą pannę, seraficznie
Rozeskrzydloną w Bogu, bez rozwagi
Rzekł: „Płeć zieloną miała jak szparagi”.
A jednak wielki poeta i prorok
Powiedział to w „Koranie” i krytyka
Milczy – krytyka owa, która co rok
Tyle wad w moich utworach wytyka
Jako ostrowidz lub jako nosoróg,
Bo widzi ostro i rogiem przenika;
Szczęśliwa – gdybym dbał i był gorący,
I włożył imię jej w poemat drwiący.
Imię krytyki? – nie, krytyków. – A! bah!
Któż z nich ma imię? Z. K., S. K., E. K...

  WQVZGPM WQQVPZM WQKQYGM WJZZVJM WQBBQYM