Nie brzmiała inna struna. – Więc przekryślę
Te strofy. – Dusza mi zagrała smętnie,
Śmiechu na ustach nie mam ni w umyśle.
Wszystko prowadzi dziwnie boża ręka,
Tak dziwnie! – że mi serce wre i pęka.
Więc, polityczne moje falanstery,
Bądźcie mi zdrowe! – I wy, co bez głowy
Upadli z pańskiej jak z niebieskiej sfery,
W arystokratów gracie, smętne sowy!
Co w grze myślicie bić jako kozery
Asa, choć będzie z sercem i laurowy:
Was także żegnam, bez miecza rycerze,
A choć mi serce pęka – śmiech mię bierze.
Żeby też jedna pierś była zrobiona
Nie podług miary krawca, lecz Fidiasza!
Żeby też jedna pierś jak pierś Memnona!
Żeby też jedna! – Ha... to mię przestrasza.
Kościuszko przeczuł was krzycząc: „Skończona!”
Z krzyża swojego krzyknął tak – a wasza
Pierś to pojęła, z tą myślą umiera.
Chociaż mi serce pęka – śmiech mię zbiera.
Co będzie z wami – prosto wam nie powiem,
Nie jestem jako wieszcz wszystko wiedzący.
Krwią do was piłem, moim duchem, zdrowiem;
A teraz ciskam serce, puchar lśniący;
Słyszycie? Pękło. – Teraz mi wezgłowiem
Jedno kobiece serce; jestem śpiący,
Omdlały jestem, ogniem owionięty,
Piekielne rzeczy rzucający, święty.
Niech się komedia gra. – Może mi przyjdzie
Grać inną: wtenczas was wszystkich przerażę.

  WJVBBXM WJQKKGM WQPVBGM WQJXKPM WQZZPYM