Arcymistrzowskiej sprawy;stal,trucizna,
Domowy zamach ani obcy najazd
Nic mu zaszkodzić już nie może.

LADY MAKBET
Dalej,
Szlachetny tanie!Precz fałdy z oblicza!
Bądź wesół,rad bądź dzisiejszym twym gościom.

MAKBET
Będę rad,bądź i ty,luba,podobnież,
Miej zaś szczególnie Banka na pamięci,
Odznaczające okazuj mu względy
Zarówno usty,jak oczyma.W takim,
Jak my jesteśmy dzisiaj,położeniu
Trzeba nam naszą niedojrzałą władzę
Polewać rosą pochlebstwa,oblicza
Czynić serc larwą,aby nikt nie dostrzegł,
Co się pod nimi kryje.

LADY MAKBET
Bądź spokojny.

MAKBET
O żono,serce me skorpionów pełne!
Wszak wiesz,że Banko,Fleance jeszcze żyją.

LADY MAKBET
Wiem,ale przecie dzierżawa ich życia
Nie jest wieczysta.

MAKBET
W tym nasza otucha,
Że z ciała obaj są i z krwi.Swobodnie
Patrzmy więc w przyszłość.Nim nietoperz skończy
Swój rewir wkoło zamku,nim na rozkaz
Bladej Hekaty nocny chrząszcz wybrzęczy
Chrapliwy nokturn,spełnione zostanie
Strasznej ważności dzieło.

LADY MAKBET
Jakie dzieło?

MAKBET
Nie pytaj,luba,bądź przez niewiadomość
Wolna od winy,dopóki nie będziesz
Mogła przyklasnąć temu dziełu.Przybądź,
ślepiąca nocy,zasłoń kataraktą
Litościwego dnia czułe źrenice,
Stargaj,zniszcz krwawą,niewidzialną dłonią
Te pęta,które swobody nam bronią!
światło dokoła ziemskiego przestworu
Przygasa,wrona pociąga do boru,
Wdzięczny dnia orszak mdleje,chyli głowy,
Natomiast nocna czerń zaczyna łowy.
Pójdź,żono,nie mów nic.Zły plon bezprawia
Nowym się tylko bezprawiem poprawia.

Wychodzą.


  WJKZZBM WQBVZPM WJJVQJM WQXZPQM WQQXVBM