Przecieżby cnota musiała się w takim
świetle przedstawiać.

MAKDUF
Straciłem nadzieję.

MALKOLM
Podobno właśnie tam,gdzie ja powziąłem
Powątpiewanie.Odbiegłeś tak nagle
Żony i dzieci (te najdroższe węzły,
Te najsilniejsze ogniwa miłości),
Nie pożegnawszy ich nawet.O!wybacz!
Niechaj ta moja nieufność nie będzie
W twych oczach ujmą twojej poczciwości,
Ale rękojmią mego bezpieczeństwa.
Co bądź ja myślę,serce twoje może
Być czyste.

MAKDUF
Brocz się,brocz,biedny nasz kraju!
Gruntuj spokojnie fundament bezprawia,
Tyranio!cnota nie wstrząśnie już tobą!,
Puść wodze gwałtom!Prawomocność twoja
Zyskała sankcję!Zegnam cię,o panie!
Nie byłbym takim nędznikiem,jak sądzisz,
Za wszystką przestrzeń,którą tyran dzierży,
Za wszystkie skarby Wschodu.

MALKOLM
Nie miej do mnie
Żalu,Makdufie!W tym,co powiedziałem,
Obawa ciebie mały miała udział.
Wierzę,iż kraj nasz upada pod jarzmem,
Że jęczy,we krwi się pławi,że z każdym
Nowym dniem nowa przybywa mu rana.
Nie wątpię także,że liczne by dłonie
Wzniosły się za mnie.Już wspaniała Anglia
Ofiarowała do rozporządzenia
Kilka tysięcy mężnych.Ale cóż stąd?
Chociażbym zdeptał kark przywłaszczyciela
I głowę jego na mym mieczu zatknął,
Nieszczęsna nasza Szkocja nic by na tym
Nie skorzystała;cierpiałaby,owszem,

  WJZJZBM WJKYVYM WJXXXYM WQVJGGM WQGVKGM