Po własne,nigdy nie złamałem słowa.
Nie byłbym zdolny zdradzić nawet diabła
Przed diabłem.Prawdę miłuję jak życie,
Pierwszym mym kłamstwem było to świadectwo
Przeciwko sobie.Czym jestem,to święcę
Tobie i naszej nieszczęśliwej ziemi,
Ku której,jeszcze przed twoim przybyciem,
Sędziwy Siward z dziesiątkiem tysięcy
Anglików już był gotowy wyruszyć.
Razem pójdziemy teraz.Oby szczęście
Było podobne naszej sprawie!Milczysz?

MAKDUF
Tyle bolesnych i radosnych wrażeń
Trudno pogodzić.

Wchodzi L e k a r z.

MALKOLM
Jeszcze o tym z sobą
Pomówim.Mości lekarzu,czy prędko
Król wyjdzie?

LEKARZ
Wkrótce,panie.Tłum biedaków
Czeka na niego;niemoc ich uparta
Żartuje z wszelkich usiłowań sztuki.
Lecz gdy on do nich przystąpi i swoją
Błogosławioną ręką ich się dotknie,
Wnet ozdrowieją.

MALKOLM
Dziękujęć,lekarzu.

Wychodzi L e k a r z.

MAKDUF
O jakiejże to on chorobie prawił?

MALKOLM
Są to tak zwane skrofuły.Od czasu
Mego pobytu w Anglii jużem nieraz
Był świadkiem takiej cudownej kuracji
Króla Edwarda.Jakim on sposobem
Wyprasza sobie to u nieba,jemu
Tylko wiadomo,lecz pewna,że ludzie
Srodze dotknięci tą plagą,opuchli,
Aż smutno patrzeć,odzyskują zdrowie,
Gdy im na szyi jakiś zloty medal
Zawiesi,cichą zmawiając modlitwę.
Mówią,że święty ten sekret zamierza

  WQVYYZM WQQQYXM WQXVYXM WJJYJKM WQBXJBM