Odda? Któż pojmie? Któż w domu ugości?
Nikt! O nieszczęsne! W ciężkiej poniewierce
Żyć wam tu przyjdzie bez czci i miłości.
Synu Menojka! Żeś ojcem ty jednym
Dla tych sierotek, nie żałuj zachodu,
Gdy nas im zbrakło, nie pozwól tym biednym
Tułać się samym wśród nędzy i głodu.
Nie zrównaj nigdy niedoli ich z moją,
Niech twe litości je przed tym osłonią,
Boś dla tych ofiar jedyną ostoją;
Przyrzeknij, poręcz to, książę, mi dłonią.
Gdyby nie wiek wasz, o dzieci, ni głosu,
Ni rad bym szczędził; dziś prośbą zakończycie,
Bym żył, gdzie dadzą, a wam z ręki losu
Lepsze niż ojcu przypadło tu życie.
Kreon
Łez już dosyć, dość już żalu, wstępuj więc do wnętrza już.
Edyp
Słucham, choć mi to bolesnym.
Kreon
Wszystko ma swój kres i czas.
Edyp
Wiesz ty, jaką mam nadzieję?
Kreon
Mów, bym poznał twoją myśl!
Edyp
Że mnie wyślesz stąd daleko.
Kreon
Co nastąpi, wskaże bóg.
Edyp
Lecz ja w bogów nienawiści.
Kreon
Toż osiągniesz, czego chcesz.
Edyp
A więc zgoda?
Kreon
Co nie w myśli, tego w fałsz nie stroję słów.
Edyp
A więc stąd mnie już uprowadź.
Kreon
Idź, lecz wprzódy dzieci puść.
Edyp
Nie odrywaj ich ode mnie.
Kreon
Nie chciej woli przeprzeć znów,
Bo coś przedtem ty osiągnął, zniszczył dalszy życia bieg.
Chór
O ojczystych Teb mieszkańcy, patrzcie teraz na Edypa,