i ty chyłkiem wyprawiasz karygodne figle.
ELMIRA
Ależ, mamo...
PANI PERNELLE
Darujesz, że przerwę, synowo.
Muszę twe zachowanie potępić surowo.
Winna byś im przykładem świecić − do ostatka
umiała wszak to czynić ich nieboszczka matka.
Trwonisz grosz lekkomyślnie; twe książęce stroje
w sposób nader dotkliwy ranią oczy moje.
Ta, co tylko mężowi swemu chce być miła,
w takie szaty przenigdy by się nie stroiła.
KLEANT
Ależ bo, proszę pani...
PANI PERNELLE
Mej synowej bracie!
Cześć, głęboki szacunek i miłość mam dla cię;
niemniej przeto na miejscu mego syna, panie,
wcale bym nie prosiła o twoje bywanie.
Różne takie poglądy głosisz najzwyczajniej,
których słuchać nie mogą ludzie obyczajni.
Może grzeszę szczerością − lecz nie mam w nawyku
co innego, niż w sercu, miewać na języku.
DAMIS
Ten babunin pan Tartuf urodził się w czepku...
PANI PERNELLE
Zacny, godzien posłuchu. Toteż, ośli łebku,
srogi mię gniew ogarnia, gdy takie gagatki
i jak asan − chcą złośliwie przypinać mu łatki.
DAMIS
Co! Mam ścierpieć, ażeby ten obłudnik święty
rządził się tu jak tyran i czynił nam wstręty?
Abyśmy się zabawić nie śmieli do woli,
dopóki ten jegomość na to nie zezwoli?
DORYNA
Jeżeli nietykalne są jego maksymy,
tedy zbrodnią jest wszystko, cokolwiek robimy,