Pytasz o drogę, bracie, czy kpisz sobie ze mnie?
Czyżbyś naprawdę sądził, że ta gadanina...

ORGON
W twoich słowach niezbożność pobrzmiewać zaczyna:
dusza twa nie jest wolna od tej brzydkiej skazy
i, jakem już ci mówił ze dwanaście razy,
napytasz sobie kiedyś poważnych kłopotów.

KLEANT
Prawić takie morały każdy z was jest gotów:
chcecie, by wszyscy byli −jak wy − niewidomi;
toteż jako bezbożność zdrowy wzrok was gromi;
kto waszą dwulicowość chce omijać z dala,
ten nie ma czci ni wiary, ten świętości kala.
Nie, nie, wbrew twej naganie nie jestem w rozterce,
szczerze mówię, co myślę, Bóg widzi me serce.
Nie potrafi mnie zmylić, mimo tych przechwałek,
ni fałszywy pobożniś, ni fałszywy śmiałek;
i podobnie jak nie jest dowiedzioną rzeczą,
że ci są najmężniejsi, co najgłośniej skrzeczą,
tak prawdziwi pobożni, za wzór służyć godni –
to nie ci, którzy wiecznie poklasku są głodni.
Jakże to? Czyżbyś żadnej nie robił różnicy?
Tyleż ważą pobożni co i obłudnicy?
Tą samą waść pochwałą tych i tamtych darzy?
Chcesz jedną cześć oddawać i masce, i twarzy?
Nie rozróżniasz forteli od szczerości skorej,
za jedno bierzesz prawdę i prawdy pozory,
jednakowo i widmo, i osobę ceniąc,
na równi kładąc dobry i fałszywy pieniądz?

  WQPQGGM WJXYKXM WJKXVVM WQGJBQM WQVVZBM