do zamęścia, na szwank się wystawia jej cnotę;
czy w pożyciu zachowa dobre obyczaje –
to zależy od męża, którego dostaje;
mężczyźni, których rogi świat ogląda cały,
sami z swych żon zrobili, czym się dzisiaj stały.
Jest taki rodzaj mężów, którym zostać wierną
byłoby dla kobiety trudnością niezmierną;
kogoś, wstrętnego córce, gdy weźmiesz za zięcia,
sam odpowiesz przed niebem za jej poślizgnięcia.
Takich to niebezpieczeństw pełne są twe plany.
ORGON
Za naukę ogromnie jam obowiązany.
DORYNA
Niechże waszmość skorzysta z tej mojej nauki.
ORGON
Marianno, nie zważajmy na te banialuki.
Wiem, co dla ciebie dobre, bom twój ojciec przecie.
Waleremu−m dał słowo, ale, moje dziecię,
on podobno gra w karty, a na domiar wnoszę,
że brakiem pobożności grzeszy też po trosze:
jakoś go nie widuję w kościołach.
DORYNA
Możliwa,
że nie sili się trafiać, kiedy pan tam bywa −
jak ci, którzy się modlą dla pokazu raczej.
ORGON
Twoje zdanie w tej mierze mało u mnie znaczy.
Tartuf jest w zgodzie z niebem − to dla nas rzec główna,
żadne bowiem ze skarbów temu nie dorówna.
To małżeństwo, córeczko, twe marzenia ziści,
będzie pełne rozkoszy, słodyczy, korzyści;
zwyczajem szczerych dziatek, gołąbków zwyczajem,
będziecie żyli zgodnie, wierni sobie wzajem;