lecz pokładam nadzieję w twej dobroci jedno,
nie w mych płonnych staraniach, co wobec niej bledną.
W tobie moja otucha, me dobro, mój spokój,
ty jedna o mym szczęściu lub klęsce wyrokuj;
mocą swego dekretu ty mi być przeznaczysz
nieszczęsnym, jeśli zechcesz, szczęsnym − jeśli raczysz.
ELMIRA
Niepospolicie dworne są te oświadczyny,
ale mię trochę dziwią − i nie bez przyczyny:
pan powinien był, sądzę, mocniej wziąć się w karby
i zaniechać tych wyznań − pan, co takie skarby
pobożności ma w duszy, każdy ci to przyzna...
TARTUF
Ha! choć jestem pobożny, jam niemniej mężczyzna
i kiedy się przyglądam twej niebiańskiej krasie,
przemawia moje serce, rozum milknie zasię.
Wiem, że się moje słowa spotkają z protestem;
lecz, pani, ostatecznie aniołem nie jestem;
więc jeżeli potępiasz ten wybuch mej werwy,
swój urok czarodziejski skarćże pani pierwej.
Gdym ujrzał twej piękności nadludzkie klejnoty,
wnet zostałaś królową całej mej istoty;
niewysłowną słodyczą boskie oczy twoje
przełamały mój opór, skruszyły mi zbroję,
przezwyciężyły wszystko: posty, płacze, modły –
i całą moją wolę ku twym wdziękom wiodły.
Mój wzrok, moje westchnienia − już ci tysiąc razy
mówiły o tym; dzisiaj niech mówią wyrazy.
Jeśli choć skra litości duszę ci przenika