SCENA 3

ORGON, ELMIRA, MARIANNA, KLEANT, DORYNA

ORGON, ELMIRA, MARIANNA, KLEANT, DORYNA

ORGON
Cieszy mnie, że jesteście tu wszyscy zebrani.
(do Marianny)
Mam w tym oto kontrakcie coś, co was ubawi;
wszak wiecie, o czym mówię, waćpaństwo łaskawi.

MARIANNA
(na klęczkach)
Na Boga, który widzi, w jakiej jam rozterce,
na wszystko, co poruszyć może twoje serce,
błagam: pofolguj temu, czego córka pragnie,
niechaj mnie rozkaz ojca przemocą nie nagnie,
tym twardym prawem nie czyń, bym słała do nieba
bolesną skargę na to, że cię słuchać trzeba;
ty, któryś dał mi życie, zlituj się nade mną
i nie zmień mi go teraz w mąk pieczarę ciemną.
Jeśli, wbrew mym nadziejom, ojciec mi zakaże
zostać żoną człowieka, o którym dziś marzę,
oszczędźże mi tej zgrozy − na klęczkach cię proszę,
bym żoną była temu, którego nie znoszę;
niech do czynów rozpaczy mnie nie doprowadza
użyta zbyt bezwzględnie rodzicielska władza.

ORGON
(czując, ze mięknie)
Serce moje, bądź mocne; precz, słabości płocha.

MARIANNA
Nie martwi mnie bynajmniej, iż ojciec go kocha;
oddaj mu swoje mienie; jeśli to za mało,
dołącz to, co po matce mnie się należało:
zrzekam się tego chętnie, błagając o jedno:
bym rozporządzić mogła osobą swą biedną.
Niech dobiegają końca w surowym klasztorze
smutne dnie, któreś Ty mi przeznaczył, mój Boże.

  WQKQBXM WQGKVKM WQVZVBM WJXVQJM WJKVPXM