ORGON
Oto jak wyglądają mniszki, w rzeczy samej,
kiedy ojciec ostudza ich miłosne flamy!
Wstań! Im jeden ci milszy, im wstrętniejszy drugi,
tym będziesz w posłuszeństwie mieć więcej zasługi.
Umartwiaj swoje zmysły w tej roli małżonki,
a mnie już głowy nie susz i porzuć swe mrzonki.
DORYNA
Ale...
ORGON
Zamknij no buzię, gadaj sobie, pani,
do ludzi swego stanu, do mnie − ani − ani.
KLEANT
Bracie, jeśli swą radę mogę i ja także...
ORGON
Wysoko sobie cenię twoje rady, szwagrze,
podziwem mnie ich mądrość i głębia napawa,
a że z nich nie skorzystam − to już moja sprawa.
ELMIRA
(do Orgona)
Widząc, co się tu dzieje, w głowę wprost zachodzę,
a twoje zaślepienie zdumiewa mnie srodze:
musisz być urzeczony, by patrzeć przez palce
na to, co dzisiaj rano stało się w tej salce.
ORGON
Nie, musiałbym być głupi, by wierzyć w pozory.
Wiem, że niegodny syn mój zdobył twe fawory,
więc nie chciałaś go zdradzić, gdy łgał i udawał,
chcąc temu biedakowi brzydki sprawić kawał.
Tylko że pod wrażeniem tych rzekomych przeżyć
byłaś nazbyt spokojna, bym ci miał uwierzyć.
ELMIRA
Czy na bzdurne wyznania każdego matołka
nasza cześć ma od razu miecz zdejmować z kołka?
Konieczneż do odparcia takiego wyskoku
są nam obelgi w ustach i płomienie w oku?
Ja bo z takich wynurzeń śmieję się i basta,