łagodniejszych sposobów trzeba użyć było.
ORGON
Pod pozorem przyjaźni, co do głębi wzrusza –
takie fałszywe serce, tak złośliwa dusza!
Pomyśleć, żem za uszy wyciągnął go z nędzy...
Ale dość! Odtąd będę chwytał kij czym prędzej
na widok zacnych ludzi, a złość moja wściekła
stanie się dla nich sroższa od samego piekła.
KLEANT
Oto się znów unosisz, znowu pełen waru!
W żadnej rzeczy nie umiesz zachować umiaru,
twój rozsądek jest zawsze namiętności sługą
i z jednej krańcowości przerzucasz się w drugą.
Teraz swój błąd poznałeś, wiesz, że cię uwiodła
bogobojność udana i obłuda podła;
lecz czy cię to umądrzy, czy cię to upiększy,
kiedy z jednego błędu skoczysz w jeszcze większy
i gdy na równi z łotrem, który wstręt twój budzi,
najniesłuszniej postawisz wszystkich zacnych ludzi?
Co! dlatego, że nicpoń okpił cię bezczelnie,
przebierając różaniec i głosząc pustelnię,
będziesz twierdził, że wszyscy są z takiegoż ciasta,
że prawdziwa pobożność złudą jest i basta?
Pozostaw pustelnikom tę swadę niemądrą,
odrzucaj pozór cnoty, oceń szczere jądro,
przedwcześnie nie obdarzaj szacunkiem nikogo
i staraj się w tym celu iść środkową drogą:
unikaj, ile możesz, uczczenia szalbierzy,
jednak prawdziwej cnocie oddaj, co należy,
a gdyby ci to było nazbyt utrudnione,
to już przechyl się raczej na tę drugą stronę.