Zabijać ręką... i myślą... i duszą...

Kości rzucone! Już się losy ważą,
Losy narodów na wypadków szali,
I przyszłość świata z zasłoniętą twarzą
Nieznane bóstwa; na ognistej fali
Pośród rozruchu posuwa się dalej...
A przyszłość smutna, miesięczna i blada
Topnieje przed nią i w ciemność zapada.

Świat dawny tonie w legendowym mroku
Z całą rozwianą swoich marzeń tęczą;
Jak księżyc w czarnym nurza się obłoku,
Pokryty siecią srebrnej mgły pajęczą,
I tylko po nim smutne skargi dźwięczą,
I tylko jeszcze jasność po nim błyska,
Co czarodziejsko oświetla - zwaliska.

Na widnokręgu gasnących pokoleń
Snują się jeszcze idealne mary;
Brzmią dotąd hasła duchowych wyzwoleń,
Hymny poświęceń, braterstwa i wiary...
Jeszcze gdzieniegdzie jaki rycerz stary
Nad głową wznosi sztandar swój niezłomnie
I na wyłomie ginie - bezpotomnie!...

Jeszcze gdzieniegdzie jaki sługa boży
Chwałę zmartwychwstań głosi znad mogiły,
W blask się wpatrując zachodzącej zorzy;
Ale już nowe rozkiełznane siły
Światła niebiańskich widzeń pogasiły
I nad mdlejącym dziś królestwem ducha
Noc się rozszerza ponura i głucha.

W zaćmieniu ducha, w dzikich żądz zamęcie,
Pod tajemniczą ciemności zasłoną
Nastaje nowych żywotów poczęcie,
Co rozdzierają macierzyńskie łono,

  WQPKBZM WJXZGXM WJVPBYM WQYYKBM WQVJJZM