Raz mi tak żona dopiekła...
Wziął frak na siebie, rękawiczki nowe...
Ty, lube dziewczę, masz duszę tkliwą...
Coś się zdawało dziewczynie...
Sukienkę miała w paseczki...
Pięknym jest ten gaj...
Najpiękniejszych moich piosnek...
Już jasny księżyc na wodospadzie...
Gdybym był młodszy, dziewczyno...
Między nami nic nie było...
Ta łza, co z oczu twoich spływa...
Ty czekaj mnie, dzieweczko cudna...
Kiedym cię żegnał, usta me milczały...
O, jakże trudno pierzchłe już obrazy...
Wieku bez jutra, wieku bez przyszłość...
Dosyć łez, po co te smutki...
O poezjo, ty nie grzejesz...
Wyzłocone słońcem szczyty...
Wysoko na skały zrębie...
Wieczór się zbliżał...
Piotr teraźniejszość wyklina...
Historyczna nowa szkoła...
W ogrodzie strojnym w rzeźb klasycznych szereg...
O mój Aniele, ty rękę...
Trudno bez żalu patrzeć na zagładę...
Słyszycie? Północ już bije...
Dałem cl żywot mój - to nie wiele...
Czyliż fałszywy wzbrania wam wstyd...
Szukajcie prawdy jasnego płomienia...
Daremne żale, próżny trud...
Ruchliwe fale czasu nie zatarły...
Szczęśliwe ludy, gdy im w górze świeci...
Precz ze zwątpieniem, co łamie...
Nie znali nigdy, co to jest dostatek...
Świat się ogniami zapala...
Na niebie odblask łun ognistych plonie...
Bywało dawniej, przed laty...