Zmysły nasze ukołysały się, byliśmy już zupełnie spokojni, gdy nagle zabrzmiał smutny jęk dzwonu. Zegar bił północ. Na ten odgłos nie mogłem wstrzymać się od wzruszenia i rzekłem do moich kuzynek, że obawiam się, aby nam nie zagrażał jaki smutny wypadek.
- I ja również lękam się - odparła Emina. - Niebezpieczeństwo jest bliskie, ale posłuchaj tego, co ci mówię: nie dawaj wiary żadnemu złemu, jakie by ci o nas mówiono, nie wierz nawet własnym oczom.
W tej samej chwili ktoś gwałtownie rozerwał zasłony łóżka i ujrzałem człowieka wspaniałej postawy, ubranego po mauretańsku. W jednym ręku trzymał Alkoran, w drugim zaś obnażoną szablę; kuzynki moje rzuciły mu się do nóg, mówiąc:
- Potężny szejku Gomelezów, przebacz nam!
Na co szejk odpowiedział strasznym głosem:
- Adonde estan las fajas?
Później, zwracając się do mnie, rzekł:
- Nieszczęsny nazarejczyku - zhańbiłeś krew Gomelezów! Musisz przejść na wiarę Proroka lub umrzeć.
W tej chwili usłyszałem straszliwe wycie i spostrzegłem opętanego Paszeko, który dawał mi znaki z głębi komnaty. Moje kuzynki także go spostrzegły, porwały się więc rozgniewane, schwyciły go i wypchnęły z izby.
- Nieszczęsny nazarejczyku - powtórzył znowu szejk Gomelezów - wypij duszkiem napój zawarty w tej czarze lub zginiesz haniebną śmiercią, a trup twój, zawieszony między zwłokami braci Zota, stanie się pastwą sępów i igraszką duchów ciemności, które go będą używały do swoich piekielnych przemian.
Uznałem, że w podobnej okoliczności honor nakazuje mi samobójstwo. Zawołałem więc z boleścią:
- Ach, mój ojcze, na moim miejscu tak samo byś sobie postąpił!
Po tych słowach wziąłem czarę i wychyliłem do dna. Uczułem nieznośne mdłości i padłem bez zmysłów.