OPOWIADANIE PASZEKA

Mój ojcze, właśnie znajdowałeś się w kaplicy i śpiewałeś litanie, gdy posłyszałem kołatanie do drzwi i beczenie zupełnie podobne do tego, jakie wydaje nasza biała koza. Myślałem więc, że zapomniałem ją wydoić i poczciwe zwierzę przyszło mi przypomnieć mój obowiązek. Tym bardziej trwałem w tym przekonaniu, że właśnie przed kilkoma dniami wydarzył mi się podobny wypadek. Wyszedłem z chaty i w samej rzeczy ujrzałem naszą białą kozę. która obracała się tyłem do mnie, pokazując mi nadęte wymiona. Chciałem ją przytrzymać. aby jej oddać żądaną przysługę, ale wymknęła mi się z rąk i, co chwila zatrzymując się i znów uciekając dalej, zaprowadziła mnie nad brzeg przepaści, która otwiera się obok twojej pustelni.

Przybywszy tam biała koza nagle przerzuciła się W czarnego kozła. Przeląkłem się na widok tej przemiany i chciałem uciekać ku naszemu mieszkaniu, ale czarny kozioł przeciął mi drogę i wspiąwszy się na tylnych nogach, spojrzał na mnie płomiennymi oczyma. Strach ściął mi lodem krew w żyłach.

Natenczas czarny kozioł zaczął bóść mnie rogami i popychać ku przepaści. Gdy już mnie doprowadził nad sam skraj, zatrzymał się na chwilę, jakby pragnął cieszyć się widokiem moich męczarni. Nareszcie strącił mnie w przepaść. Myślałem, że się rozbiję w proch, ale kozioł przede mną stanął na dnie przepaści i przyjął mnie na swój grzbiet, nie odniosłem więc żadnych obrażeń.

  WQQYKYM WQGVXBM WQKZGGM WJZJQVM WQPBXXM