Co dzień spostrzegaliśmy z moją siostrą, że nasz ojciec, Mamun, coraz bardziej upada na siłach. Zdawał się być czystym duchem, który dlatego tylko przybrał postać ludzką, aby mógł być łatwiej dostrzeżony przez podksiężycowe istoty. Nareszcie pewnego dnia kazał

nas zawołać do swojej pracowni. Postawa jego była tak boska i czcigodna, że mimowolnie padliśmy przed nim na kolana. Zostawił nas w tym położeniu i wskazując na klepsydrę, rzekł:

- Zanim ten piasek się przesypie, już mnie nie będzie na tym świecie. Pamiętajcie wszystkie moje słowa. - Synu mój, do ciebie naprzód się odzywam. Przeznaczyłem ci niebiańskie małżonki, córki Salomona i królowej Saby. Przed przyjściem ich na świat nikt nie sądził, że staną się nieśmiertelne, ale Salomon nauczył królową wymawiać imię tego, który jest. Królowa wymówiła to imię w chwili rozwiązania. Nadleciały geniusze Wielkiego Wschodu i przyjęły dwoje bliźniąt, zanim te dotknęły się nieczystego siedliska, które zowią ziemią; następnie uniosły je w sferę córek Elohima, gdzie udzielono im daru nieśmiertelności z mocą podzielenia go z tym, którego kiedyś dwie bliźnie siostry wybiorą za wspólnego małżonka. To właśnie owe dwie małżonki o niewypowiedzianych przymiotach, które ojciec ich wspomina w swoim Szir hasz-szirim, czyli w Pieśni nad pieśniami. Zastanawiaj się nad tym boskim epitalamium, zatrzymując się co dziewięć wersetów. - Dla ciebie, moja córko, przeznaczam daleko świętszy związek. Dwaj Thoamimowie, ci sami, których Grecy znali pod nazwiskiem Dioskurów, a Fenicjanie - Kabirów, jednym słowem, Bliźnięta Zodiaku będą twoimi małżonkami. Co mówię?... serce twoje jest zbyt czułe... lękam się, aby jaki śmiertelnik... już brak piasku w klepsydrze... umieram.

  WQXYZPM WQVGJGM WQYXYGM WQPQJJM WJQYYJM