Przyszedłszy do przytomności, ujrzałem się w miejscu połyskującym niezwykłym światłem. Kilku młodzieńców piękniejszych od aniołów trzymało mnie w objęciach, a jeden z nich rzekł do mnie:
- Synu Adama! powróć do zmysłów. Jesteś w mieszkaniu tych. którzy nie umierają. Rządzi nami patriarcha Enoch, który postępował przed Elohimem i porwany został z ziemi. Prorok Eliasz jest naszym arcykapłanem i wóz jego zawsze będzie na twoje rozkazy, skoro tylko zechcesz ubywać przejażdżki na której z planet. My jesteśmy egregorami, czyli dziećmi spłodzonymi z synów Elohinia i córek człowieczych. Zobaczysz także między nami kilku nefilimów, wszelako w małej liczbie. Pójdź, przedstawimy cię naszemu władcy.
Udałem się za nimi i stanąłem u stóp tronu, na którym Enoch zasiadał, Żadnym sposobem nie mógłbym znieść blasku jego oczu. nie śmiałem więc podnieść wzroku wyżej jak na jego brodę, która była podobna do tego bladego światła, jakie otacza księżyc podczas wilgotnych nocy. Obawiałem się, czy moje uszy będą w stanie znieść dźwięk jego głosu, ale głos ten był słodszy niż harmonia boskich organów. Pomimo to jeszcze go złagodził mówiąc do mnie:
- Synu Adama, natychmiast przywiodą ci twoje małżonki.