- Do milionkroć stu tysięcy diabłów wraz z ich naczelnikiem, któremu w tym winie zapisuję krew i duszę, jeżeli się kiedykolwiek odmienię!

Na te straszliwe słowa włosy najeżyły się na głowach biesiadników, niektórzy przeżegnali się, inni powstali od stołu. Imć pan Tybald wstał także i udał się na przechadzkę na plac Bellecour, gdzie znalazł dwóch swoich dawnych kolegów, podobnych sobie hul-tajów. Uściskał ich, przyprowadził do domu i kazał przynieść dla nich kilka flaszek wina, nie troszcząc się wcale ani o ojca, ani o resztę biesiadników.

Tak sprawił się Tybald pierwszego dnia po powrocie. Nazajutrz powtórzył to samo i ciągle dalej żył tym samym sposobem.

Biedny ojciec, trawiony smutkiem, postanowił polecić się swemu patronowi, świętemu Jakubowi, i złożyć na jego ołtarzu świecę woskową za dziesięć liwrów, ozdobioną dwoma złotymi pierścieniami, każdy za pięć marek. Ale właśnie gdy chciał umieścić świecę na ołtarzu, przewrócił srebrną lampę, która paliła się przed świętym obrazem. Radca dla innego powodu kazał był ulać tę świecę, ale mając przed oczami przede wszystkim nawrócenie syna. z radością uczynił tę ofiarę; skoro jednak ujrzał świecę na ziemi i lampę przewróconą, wyciągnął z tego nieszczęsną przepowiednię i ze smutkiem powrócił do domu.

  WJQBQQM WJZGZVM WJKKKPM WQJPXBM WQXYGZM