- Piękna gwiazdo błędna, ponieważ moja gwiazda zrządziła, że cię spotkałem tej nocy, uczyń mi tę łaskę i powiedz mi, kto jesteś i gdzie mieszkasz.

Młoda kobieta zrazu wahała się, po chwili jednak nabrała odwagi i zaczęła w te słowa:

HISTORIA POWABNEGO DZIEWCZĘCIA Z ZAMKU SOMBRE ROCHE

Nazywam się Orlandyna, przynajmniej tak mnie nazywało kilka osób. które zamieszkiwały wraz ze mną zamek Sombre Roche w Pirenejach. Nie widziałam tam żadnego ludzkiego stworzenia, prócz mojej ochmistrzyni, która była głucha, służącej, która tak mocno jąkała się. że można było uważać ją za niemą, oraz starego ślepego odźwiernego.

Odźwierny niewiele miał do czynienia, gdyż raz tylko na rok otwierał bramę, i to jednemu wyłącznie jegomości, który przychodził do nas, aby pogłaskać mnie pod brodę i porozmawiać z moją ochmistrzynią w narzeczu biskajskim, którego wcale nie rozumiem. Na szczęście umiałam już mówić, gdy zamknięto mnie w zamku Sombre Roche, inaczej nigdy nie byłabym się nauczyła z dwiema towarzyszkami mego więzienia. Co się tyczy ślepego odźwiernego, widziałam go tylko, kiedy podawał nam obiad przez jedyne nasze kratowane okno. Wprawdzie moja głucha ochmistrzyni niekiedy krzyczała mi nad uszami jakieś nauki moralne, ale tyle je rozumiałam, jak gdybym była równie głucha jak ona, gdyż mówiła mi o powinnościach małżeńskich nie tłumacząc nigdy, co to jest małżeństwo. Prawiła mi nieraz i o innych rzeczach, ale nigdy nie chciała mi dać żadnego wyjaśnienia. Często też jąkająca się służąca usiłowała opowiedzieć mi jaką historię, o której zabawności mnie zapewniała, ale nie mogąc nigdy dojść do drugiego zdania, wnet urywała i pierwsze i odchodziła, jąkając usprawiedliwienia, które równie trudno jej szły jak cała historia.

  WQVYXXM WQXXXZM WQJQGQM WJVXQXM WJXQXJM