HISTORIA MENIPA LICEJCZYKA
Żył raz w Koryncie dwudziestopięcioletni Ucejczyk, dowcipny i urodziwy, nazwiskiem Menip. Opowiadano w mieście, że kocha się w nim jakaś bogata i piękna cudzoziemka, z którą przypadkiem zawarł znajomość. Spotkał ją na drodze wiodącej do Kenchrei; nieznajoma wdzięcznie zbliżyła się ku niemu i rzekła:
- O Menipie, od dawna cię już kocham; jestem Fenicjanką i mieszkam na końcu najbliższego przedmieścia Koryntu. Jeżeli zechcesz przyjść do mnie. usłyszysz mój śpiew i napijesz się wina. jakiegoś jeszcze nigdy w życiu nie kosztował. Nie potrzebujesz obawiać się żadnego współzalotnika, znajdziesz mnie zawsze tak samo wierną, jak ja uważam cię za uczciwego.
Młodzieniec, jakkolwiek z natury umiarkowany, nie umiał oprzeć się tym słodkim słowom, wychodzącym z koralowych ust, i całą duszą przywiązał się do nowej kochanki.
Gdy Apolloniusz po raz pierwszy ujrzał Menipa. zaczął spoglądać na niego jak snycerz, który by chciał wykuć jego popiersie; następnie rzekł mu:
- Piękny młodzieńcze, pieścisz się z wężem, który otacza cię zdradliwymi sploty.
Zdziwiła Menipa ta szczególniejsza mowa, ale Apolloniusz po chwili dodał:
- Kocha cię kobieta, która nie może być twoją małżonką. Czy myślisz, że cię kocha prawdziwie?