- Bez wątpienia - odparł młodzieniec - jestem pewny jej miłości.

- I ożenisz się z nią? - rzekł Apolloniusz.

- Dlaczegoż nie miałbym ożenić się z kobietą, którą tak szalenie kocham?

- Kiedyż się odbędą zaślubiny?

- Być może jutro - przerwał młodzieniec. Apolloniusz zapamiętał czas biesiady i gdy goście zebrali się, wszedł do komnaty, mówiąc:

- Gdzież jest piękna gospodyni tej uczty?

- Jest tu, niedaleko - odpowiedział Menip, po czym wstał, nieco zapłoniony. Apolloniusz tak dalej mówił:

- To złoto, srebro i ozdoby tej komnaty do kogo należą? do ciebie czy do tej kobiety?

- Do tej kobiety - rzekł Menip - ja prócz mego płaszcza filozofskiego nic więcej nie posiadam. Wtedy Apolloniusz zwrócił się do biesiadników:

- Czy widzieliście kiedy ogrody Tantala, które są, a przecież nie są?

- Widzieliśmy je w Homerze - odpowiedzieli - gdyż sami nie zstępowaliśmy do piekieł. Naówczas Apolloniusz rzekł im:

- Wyzystko, co tu widzicie, podobne jest do tych ogrodów. Wszystko to jest tylko czczym mamidłem, nie zaś rzeczywistością. I ażeby was przekonać o prawdzie moich słów, powiem wam, że ta kobieta jest jedną z empuz, pospolicie zwanych larwami lub lamiami. Wiedźmy te nie tyle są chciwe uniesień miłosnych, ile mięsa ludzkiego, i ponętami rozkoszy wabią tych, których chcą pożreć.

  WJKPJXM WQBKBQM WJQZKQM WQGJJVM WQYBYVM