Zakonnik ten przybył do mego ojca. powinszował mu powrotu do zdrowia, niewiele mówił o pociechach, jakie nam religia nastręcza, natomiast usilnie namawiał go do szukania rozrywek. Posunął nawet pobłażanie do dania mu rady. ażeby poszedł na komedię. Ojciec, pokładając nieograniczone zaufanie w fra Geronimo. tego samego wieczoru udał się do teatru de la Cruz. Właśnie przedstawiano nową sztukę, którą podtrzymywało całe stronnictwo Pollacos. podczas gdy drugie, tak zwani Sorices, wszelkimi siłami starało się ją wygwizdać. Spółzawodnictwo tych dwóch stronnictw tak dalece zajęło mego ojca, że odtąd nigdy własnowolnie nie opuścił żadnego przedstawienia. Przyłączył się do stronnictwa Pollacos i wtedy tylko uczęszczał do książęcego teatru, kiedy da la Cruz był zamknięty.

Po skończonym przedstawieniu stawał zwykle na końcu podwójnego szpaleru, który mężczyźni tworzą, aby zmusić kobiety do przechodzenia jedna za drugą. Nie czynił tego jednak, jak inni, aby im się przypatrywać bliżej; przeciwnie, wszystkie mało go obchodziły i skoro ostatnia przeszła, śpieszył Pod Krzyż Maltański, gdzie przed udaniem się na spoczynek spożywał lekką wieczerzę.

Z rana na j pierwszym zatrudnieniem mego ojca było otwarcie balkonu wschodzącego na ulicę Toledo. Tu przez kwadrans oddychał świeżym powietrzem, następnie szedł otwierać drugie okno. które wychodziło na małą uliczkę. Jeśli spostrzegł kogo w oknie naprzeciwko, pozdrawiał go grzecznie, mówiąc agur, po czym zamykał okno. Wyraz agur był często jedynym, jaki przez cały dzień wymówił, chociaż bowiem gorliwie zajmował się powodzeniem wszystkich komedii odgrywanych w teatrze de la Cruz, całe jednak zajęcie wyrażał zawsze klaskaniem w dłonie, nigdy zaś słowami. W razie gdy nikt nie ukazywał się w oknie naprzeciwko, z cierpliwością oczekiwał chwili. w której będzie mógł kogo pozdrowić. Następnie ojciec udawał się na mszę do teatynów. Za powrotem znajdował pokój uporządkowany przez służącą i z niewypowiedzianą strannością ustawiał sprzęty na miejscach. na których zwykle stały. Czynił to zawsze z nader pilną uwagą i jednym rzutem oka odkrywał najmniejsze źdźbło słomy lub ziarenko kurzu, którego nie zgarnęła miotła służącej.

  WQBKVPM WJKPVKM WJXJXQM WQXZKJM WQJKJYM