Co do mnie, wkrótce przestałem wrzeszczeć, gdyż atrament, którego się opiłem, pozbawił mnie przytomności. Przyszedłem do zmysłów dopiero po długiej chorobie i długi czas minął, zanim zupełnie odzyskałem zdrowie. Do polepszenia mego stanu najwięcej przyczyniła się nowina udzielona mi przez ciotkę, która wprawiła mnie w taką radość, że znowu lękano się. bym nie postradał zmysłów. Mieliśmy wkrótce wyjechać z Madrytu i udać się na stałe mieszkanie do Burgos. Wszelako niewypowiedziana radość, jakiej doznawałem na myśl o tej podróży, zmniejszyła się, gdy ciotka zapytała mnie, czy chcę z nią razem siedzieć w jej powozie, czy też osobno odbywać podróż własną lektyką.
- Ani jedno, ani drugie - odparłem w najwyższym uniesieniu - nie jestem babą i nie chcę inaczej podróżować jak na dzielnym koniu lub przynajmniej mule, z dobrym segowskim karabinem u siodła, parą pistoletów za pasem i długą szpadą. Tylko pod tym jednym warunkiem pojadę i powinnaś, ciotko, dla własnej korzyści sprawić mi te rzeczy, albowiem obrona ciebie jest odtąd moim najświętszym obowiązkiem.
Powiedziałem jeszcze wiele podobnych niedorzeczności, które zdawały mi się najrozumniejszymi w świecie. a które w istocie bawiły, słyszane z ust jedenastoletniego chłopca.