Tydzień upływał od czasu, jak to niezdecydowanie zatrzymywało mnie w Reggio, gdy pewnego wieczora, przechadzając się po porcie, usiadłem na nadbrzeżnych kamieniach, w miejscu, gdzie było najmniej ludzi. Tam zbliżył się do mnie jakiś człowiek ujmującej postaci, okryty szkarłatnym płaszczem. Nie pozdrowiwszy mnie wcale, usiadł i odezwał się w te słowa:

- Czy signor Romati znowu zajmuje się rozwiązaniem jakiego zagadnienia z algebry lub astronomii?

- Bynajmniej - odpowiedziałem - signor Romati chciałby dostać się z Reggio do Neapolu i w tej chwili przemyśla nad rozwiązaniem zagadnienia, jakim sposobem potrafi uniknąć spotkania z bandą signora Zoto.

Natenczas nieznajomy, przybrawszy poważną postać, rzekł:

- Signor Romati. zdolności twoje już dziś przynoszą zaszczyt twemu krajowi: zaszczyt ten bez wątpienia jeszcze się powiększy, gdy przez nowe podróże rozszerzysz zakres twoich wiadomości. Zoto jest człowiekiem zbyt światowym, aby miał przeszkadzać ci w tak szlachetnym przedsięwzięciu. Weź te czerwone piórka, zatknij jedno za kapelusz, resztę rozdaj twoim ludziom i śmiało puszczaj się w drogę. Co do mnie. jestem tym samym Zotem, którego się tak lękasz, i ażebyś nie wątpił o tym, co ci powiadam, patrz, oto są narzędzia mego rzemiosła.

  WJKPYXM WQBKYGM WJQXQQM WQGJJJM WQYPXVM