Dzień trzynasty
Naczelnik Cyganów kazał mi przynieść...
Naczelnik Cyganów kazał mi przynieść obfite śniadanie i rzekł:
- Senor kawalerze, zbliżają się nasi nieprzyjaciele, czyli, wyraźniej mówiąc, straż celna. Słusznym jest, abyśmy im ustąpili pola bitwy. Znajdą tu paki dla nich przygotowane, reszta bowiem jest już w bezpiecznym miejscu. Posil się śniadaniem, a następnie udamy się w dalszą drogę.
Ponieważ na drugiej stronie doliny widać już było celników, posiliłem się więc czym prędzej, a tymczasem cały obóz ruszał naprzód. Błądziliśmy z góry na górę, zapuszczając się coraz głębiej w pustkowia Sierra Moreny. Nareszcie zatrzymaliśmy się w głębokiej dolinie, gdzie nas już oczekiwano i przygotowano obiad. Po zaspokojeniu głodu prosiłem naczelnika o dalszy ciąg historii jego życia, na co ten chętnie przystał i tak dalej mówił:
DALSZY CIĄG HISTORII NACZELNIKA CYGANÓW
Zostawiłeś mnie na pilnym słuchaniu zadziwiającego opowiadania Giulia Romati. Otóż więc towarzysz nasz tak dalej rozpowiadał swoje przygody:
DALSZY CIĄG HISTORII GIULIA ROMATI
Znany charakter Zota sprawił, że zupełnie zaufałem jego przyrzeczeniom. Wróciłem niesłychanie zadowolony do mojej gospody i natychmiast posłałem po mulników. Wnet kilku ich przyszło i śmiało ofiarowało mi swoje usługi, rozbójnicy bowiem tak im, jak i ich zwierzętom nie wyrządzali żadnej krzywdy. Wybrałem spomiędzy nich człowieka, który miał powszechnie dobrą sławę. Nająłem jednego muła dla siebie, drugiego dla mego służącego i dwa inne pod juki. Sam mulnik miał także swego muła i dwóch pieszych pomocników.