Dzień czternasty

Cyganki przyniosły mi czekoladę...
Cyganki przyniosły mi czekoladę i raczyły zasiąść ze mną do śniadania. Następnie znowu wziąłem strzelbę i nie pojmuję, jakie nieszczęsne roztargnienie zaprowadziło mnie do szubienicy dwóch braci Zota. Zastałem ich odczepionych. Wszedłem pod szubienicę i ujrzałem oba trupy leżące wzdłuż na ziemi, a między nimi młodą dziewczynę, w której poznałem Rebekę.

Obudziłem ją, jak można było najłagodniej, jednakowoż widok, którego nie mogłem zasłonić, wtrącił ją w stan niewypowiedzianej boleści. Dostała konwulsji, zaczęła płakać i zemdlała. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do pobliskiego źródła; tam skropiłem jej twarz wodą i z wolna przywróciłem do zmysłów.

Nigdy nie byłbym się odważył zapytać ją, jakim sposobem dostała się pod szubienicę, ale ona pierwsza zaczęła o tym mówić.

- Dobrze to przewidziałam - rzekła - że milczenie twoje będzie miało dla mnie zgubne skutki. Nie chciałeś opowiedzieć nam swojej przygody, więc stałam się równie jak ty ofiarą tych przeklętych upiorów, których obrzydliwe igraszki w okamgnieniu zniweczyły długotrwałe starania, przedsięwzięte przez mojego ojca dla zapewnienia mi nieśmiertelności. Dotąd nie mogę jeszcze wytłumaczyć sobie wszystkich okropności tej nocy. Będę jednak starała się przypomnieć je sobie i zdam ci z nich sprawę, ale nie zrozumiałbyś mnie, gdybym nie zaczęła od początku mego życia.

Tanie Noclegi Warszawa - Bilety Lotnicze   WJQZZGM WJVVQYM WJXYKYM WQZGKQM WQQBBQM