- Ach, moja sto dwunasta prababko, której imię noszę, łagodna i czuła małżonko Izaaka! Jeżeli z łona twego teścia, z łona Abrahama, widzisz stan, w jakim się znajduję, ubłagaj cień Mamuna i powiedz mu, że jego córka niegodna jest zaszczytów, które dla niej przeznacza!

Wołania te zbudziły mego brata; wszedł do mnie i myśląc, że jestem chora, dał mi uspokajające lekarstwo. Wrócił jeszcze w południe i znalazłszy, że puls bije mi gwałtownie, ofiarował się dalej prowadzić za mnie moje prace kabalistyczne. Z wdzięcznością przyjęłam tę ofiarę, gdyż sama do niczego nie byłam zdolna. Ku wieczorowi zasnęłam i miałam sny cale odmienne od tych, jakie dotąd mnie nawiedzały. Nazajutrz marzyłam na jawie, czyli raczej byłam tak roztargniona, że sama nie wiedziałam, co mówię. Spojrzenia brata wywoływały na lica moje niewytłumaczony rumieniec. Tym sposobem przeszło osiem dni.

Pewnej nocy brat mój wszedł do mego pokoju. Pod pachą trzymał księgę Sefirot, w ręku zaś szarfę z konstelacjami, na której wypisane było siedemdziesiąt dwie nazwy, jakie Zoroaster nadał konstelacji Bliźniąt.

- Rebeko - rzekł do mnie - Rebeko, wyjdź z tego stanu, który cię poniża. Czas już, abyś spróbowała twej władzy nad istotami żywiołowymi. Ta szarfa z konstelacjami zabezpieczy cię przed ich natarczywością. Wybierz na okolicznych górach miejsce, które u-znasz za najstosowniejsze do twoich działań, i pomyśl, że cały twój los od nich zależy.

  WJKBVQM WQBVKYM WJQXQYM WQGQKBM WQYBQBM