Zaledwie rozeszła się wieść o walce byków, gdy naraz ujrzano naszych młodych ludzi biegających jakby w oszołomieniu, uczących się postaw przyjętych w walkach, zamawiających bogate szaty i szkarłatne płaszcze. Sama odgadniesz, senora, co przez ten czas porabiały kobiety. Przymierzały wszystkie, jakie tylko miały, suknie i stroje na głowy; co więcej, sprowadzano modniarki i krawców, a kredyt zastąpił miejsce bogactw.

Wszyscy tak byli zajęci, że nasza ulica zaczęła się wyludniać. Wszelako Rovellas o zwykłej godzinie przyszedł pod nasze okna. Oznajmił, że kazał sprowadzić z Madrytu dwudziestu pięciu cukierników, i prosił nas, abyśmy zawyrokowały o ich zdolnościach. W tej samej chwili ujrzeliśmy służących w ciemnej liberii szamerowanej złotem, którzy na złocistych tacach przynosili chłodzące napoje.

Nazajutrz powtórzyła się ta sama historia i mąż mój słusznie począł się gniewać. Nie uznawał za stosowne, aby drzwi naszego domu stały się miejscem publicznych schadzek. Raczył poradzić się mnie w tej mierze; byłam, jak zawsze, tego samego zdania, postanowiliśmy więc wyjechać do małego miasteczka Villaca, gdzie posiadaliśmy dom i grunta. Tym sposobem nawet łatwiej mogliśmy zastosować oszczędności, ominąć kilka balów i widowisk, a także oszczędzić kilku niepotrzebnych wydatków na stroje. Ponieważ jednak dom w Villaca wymagał naprawy, musieliśmy zatem odłożyć nasz wyjazd o trzy tygodnie. Jak tylko zamiar ten został rozgłoszony, natychmiast Rovellas objawił swą boleść i dał wyraz uczuciom, którymi pałał ku mojej siostrze. Elwira tymczasem, jak mi się wydaje, zupełnie zapomniała o tkliwym wieczornym głosie, pomimo to jednak przyjmowała oświadczenia hrabiego z przyzwoitą oziębłością.

  WJJKGVM WJKZKBM WJGQQBM WQQXGXM WQZJZXM