Co dalej się stało, sama Maria de Torres wam powie.

DALSZY CIĄG HISTORII MARII DE TORRES

Jak tylko straszliwy byk powalił się we własnej krwi, służba hrabiego poskoczyła swemu panu na pomoc. Ranny nie dawał żadnego znaku życia; położono go na nosze i zaniesiono do domu. Widowisko przerwano i wszyscy rozeszli się do domów.

Tego samego wiec/ora dowiedzieliśmy się, że Rovellas wyszedł z niebezpieczeństwa. Nazajutrz mąż mój posłał z zapytaniem o jego zdrowie. Paź nasz długo nie powracał, nareszcie przyniósł nam list zawarty w tych słowach:

Senor pułkowniku!
Przeczytawszy list niniejszy, Wasza Miłość przekona się, że łaska Stwórcy raczłla mi pozostawić ostatki sił. Jednakowoż nieznośne boleści, jakich doznaję w piersiach, każą mi powątpiewać o zupełnym wyleczeniu. Wiesz zapewne, senor don Henryku, ze Opatrzność obdarzyła mnie mnogimi dobrami tego świata. Pewna ich część przeznaczam nieznajomemu, który narażał dni swoje dla ocalenia moich. Z reszty nie mogę uczynić lepszego użytku, jak składając ją u stóp nieporównanej Elwiry de Noruńa. Racz więc senor oświadczyć jej ode mnie szczere i prawe uczucia, jakie wzbudziła w tym, który może wkrótce stanie się garstką popiołu i prochu, ale któremu niebo pozwala jeszcze podpisywać się jako

  WJXPKKM WJJVKVM WQPZYXM WQYJXQM WQKBVBM