Zastałam dzieci zdrowe i wesołe. Zatrzymałam kobietę, która miała o nie pierwsze starania, zresztą jeden służący i drugi chłopiec od pługa składali całą moją służbę. Tym sposobem żyłam bez zbytku, ale i bez nędzy. Urodzenie moje i urząd, jaki mąż mój zajmował, nadawały mi znaczenie w całym miasteczku i każdy, czym mógł, tym mi się przysługiwał. Tak minęło sześć lat - obym nigdy w życiu nie doznała była nieszczęśliwszych.
Pewnego dnia alkad naszego miasteczka przyszedł do mnie; wiedział on dobrze o szczególnym oświadczeniu don Sancha. Trzymając w ręku madrycką gazetę, rzekł:
- Pozwól pani, abym ci powinszował świetnego małżeństwa, jakie oczekuje twoją siostrzenicę. Przeczytaj pani ten oto artykuł:
Don Sancho de Peńa Sombre, wyświadczywszy królowi ważne usługi, tak przez nabycie dwóch prowin-cji bogatych w miny srebra, położonych na północy Nowego Meksyku, jako też przez roztropność, z jaką uśmierzył powstanie w Cuzco, zostaje wyniesiony do godności granda hiszpańskiego z tytułem hrabiego de Peńa Velez. Jednocześnie Jego Królewska Mość raczył go wysłać na Wyspy Filipińskie w stopniu generalnego gubernatora.
- Dzięki niech będą niebu - odpowiedziałam alkadowi. - Będzie miała Elwira jeżeli nie męża, to przynajmniej opiekuna. Oby mógł szczęśliwie powrócić z wysp, być mianowany wicekrólem Meksyku i pomóc nam w odzyskaniu naszego majątku.