- Wybacz, pani - odpowiedział Lonzeto z powagą - żaden ksiądz się w to nie mieszał. Pobraliśmy się pod wielkim kasztanem. Bóg natury przyjął nasze przysięgi, a rumiana zorza nas pobłogosławiła. Świadkami naszymi były ptaszki, śpiewające z rozkoszy na widok naszego szczęścia. Tak to zachwycająca Linda Mora stała się małżonką mężnego Fuen de Rozas, zresztą wszystko to jest wydrukowane.
- Ach, nieszczęśliwe dzieci - zawołałam - nie jesteście połączeni świętym związkiem i nigdy nie możecie być nim połączeni. Czyliż nie wiesz, hultaju, że Elwira jest twoją cioteczną siostrą?
Rozpacz tak gwałtowna mnie ogarnęła, że nie miałam nawet sił czynić im wyrzutów. Kazałam Lonzetowi wyjść z pokoju, sama zaś rzuciłam się na łóżko Elwiry i oblałam je gorzkimi łzami.
Gdy naczelnik Cyganów domawiał tych słów, przypomniał sobie, że ma ważną sprawę do załatwienia, i prosił nas o pozwolenie odejścia. Po jego oddaleniu się Rebeka rzekła do mnie:
- Dzieci te mocno mnie zajmują. Miłość wydała mi się zachwycająca w rysach Mulata Tanzai i Zulejki, musiała być jednak daleko powabniejsza, gdy ożywiała pięknego Lonzeta i czarującą Elwirę. Była to grupa Amora i Psyche.
- Szczęśliwe to porównanie - odpowiedziałem - wróży, że wkrótce uczynisz tyle postępu w nauce, którą głosił Owidiusz, co w twoich badaniach nad księgami Enocha i Atlasa.
- Mniemam - dodała Rebeka - że nauka, o której mówisz, jest może niebezpieczniejsza od tych, którym dotąd się poświęcałam, i że miłość, podobnie jak kabała, ma również swoją stronę czarodziejską.
- Co się tyczy kabały - rzekł Ben Mamun - oznajmiam wam, że Żyd Wieczny Tułacz tej nocy przebył Góry Armeńskie i śpiesznym krokiem zbliża się dc nas.
Cała magia tak mnie już znudziła, że nie słuchałem, gdy zaczynano o niej rozmawiać. Oddaliłem się więc i poszedłem na polowanie. Wróciłem dopiero na wieczerzę. Naczelnik dokądś wyszedł, zasiadłem więc do stołu z jego córkami. Kabalista ani jego siostra wcale się nie pokazali. To sam na sam z dwiema młodymi dziewczętami zmieszało mnie cokolwiek. Zdawało mi się jednak, że to nie one, ale moje kuzynki zaszczyciły mnie swymi odwiedzinami w namiocie, ale kto były te kuzynki: szatany, czy też prawdziwe ziemianki, z tego w żaden sposób nie umiałem zdać sobie sprawy.