Długo wszyscy jedli w milczeniu, gdy wtem wicekról przerwał je i zwracając się do pani de Torres, rzekł:

- Z przykrością widzę, że w liście, który pani pisałaś do mnie do Ameryki, zdawałaś się powątpiewać o wypełnieniu obietnic uczynionych ci przeze mnie przed blisko trzynastu laty.

- W istocie, jaśnie oświecony panie - odpowiedziała ciotka Elwiry - gdybym była spodziewała się tak niezawodnego wypełnienia obietnicy, starałabym się, aby moja siostrzenica stała się godniejszą Waszej Wysokości.

- Widać - przerwał wicekról - że pani jesteś z Europy, gdyż w Nowym Świecie wszyscy dobrze wiedzą, że nie lubię żartować.

Po tych słowach rozmowa ustała i nikt więcej się nie odezwał. Gdy obiad się skończył, wicekról odprowadził mnie aż do moich pokojów. Obie ciotki poszły dowiedzieć się, co się stało z Elwirą, której nakryto przy marszałkowskim stole, ja zaś zostałem z jej służącą. Wiedziała ona, że jestem chłopcem, posługiwała mi jednak z gorliwością, chociaż także niesłychanie bała się wicekróla. Dodawaliśmy sobie wzajemnie odwa-gi i jakoś czas nam mijał wesoło.

Ciotki wkrótce powróciły, ponieważ zaś wicekról oznajmił, że przez cały dzień nie będzie mnie widział, tajemnie więc wprowadziły Elwirę i Lonzeta. Wtedy wesołość stała się powszechna, śmieliśmy się z całego serca, tak że nawet ciotki, zadowolone z chwili wy-tchnienia, musiały dzielić naszą radość.

  WQYZVPM WQJBVQM WQXGJQM WJZYPXM WJKVVXM