Gdy u nas miody człowiek pierwszy raz wchodzi w świat, zaczyna od wyboru damy swoich myśli. jeżeli zaś ta przyjmuje jego hołdy, wtedy ogłasza się jej embebecido, czyli opętanym jej wdziękami. Kobieta przyjmując taką ofiarę zawiera z nim milczącą umowę, na mocy której jemu wyłącznie powierza wachlarz i rękawiczki. Również daje mu pierwszeństwo, gdy idzie o przyniesienie szklanki wody, którą embebecido podaje na kolanach. Nadto szczęśliwy młodzian ma prawo galopować przy drzwiczkach jej powozu, podawać wodę święconą w kościele i kilka innych równie ważnych przywilejów. Mężowie wcale nie są zazdrośni o ten rodzaj stosunków, gdyż w istocie nie ma o co być zazdrosnym, przede wszystkim dlatego, że kobiety żadnego z tych zalotników nie przyjmują u siebie, gdzie zresztą przez cały dzień są otoczone ochmistrzyniami lub służącymi. Jeżeli zaś mam prawdę powiedzieć, kobiety niewierne mężom zwykle dają komu innemu pierwszeństwo, niż embebecidom. Udają się wtedy zazwyczaj do młodych kuzynów, mających przystęp do domu, podczas gdy najbardziej zepsute wybierają kochanków w ostatnich klasach społeczeństwa.

Tak wyglądały zaloty w Grenadzie, gdy wszedłem w świat; zwyczaj ten jednak wcale nie pociągnął mnie za sobą, nie dlatego, żeby miało mi zbywać na czułości, przeciwnie, serce moje więcej może niż czyjekolwiek uległo wpływowi naszego klimatu i potrzeba kochania była pierwszym uczuciem, które ożywiło moją młodość. Wkrótce jednak przekonałem się, że miłość jest zupełnie czym innym niż prostą wymianą czczych grzeczności, przyjętą w naszym towarzystwie. Wymiana ta była na pozór zupełnie niewinna, jednakże, wzbudzając w sercu kobiety zainteresowanie dla człowieka, który nigdy nie miał posiadać jej osoby, zarazem osłabiała uczucia dla tego, do którego rzeczywiście należała. Rozdział ten oburzał mnie tym więcej, że miłość i małżeństwo uważałem zawsze za jedno. To ostatnie, ozdobione wszelkimi powabami miłości, stało się ukrytą i zarazem najdroższą z moich myśli, bóstwem mojej wyobraźni.

  WQYBKXM WQJKYKM WQXZPBM WJXQVYM WJKBBJM