Dzień dziewiętnasty

Całe towarzystwo wcześnie zebrało się...
Całe towarzystwo wcześnie zebrało się w jaskini, sam tylko naczelnik nie przybył. Geometra był już zupełnie zdrów i, przekonany, że to on wydobył mnie z wody, spoglądał na mnie pełnym zainteresowania wzrokiem, jakim zwykle patrzymy na tych, którym wyświadczyliśmy ważne przysługi. Rebeka zauważyła ten dziwny stan jego i mocno ją to bawiło. Po skończonym śniadaniu rzekła:

- Wiele straciliśmy na nieobecności naczelnika, gdyż umieram z ciekawości dowiedzenia się, jakim sposobem przyjął ofiarę ręki i majątku wicekróla. Wszelako ten oto szlachetny nieznajomy będzie zapewne mógł wynagrodzić naszą stratę, opowiadając nam własne przygody, które muszą być bardzo zajmujące. Zdaje się, że poświęcał się naukom niezupełnie dla mnie obcym i bez wątpienia wszystko, cokolwiek dotyczy takiego jak on człowieka, ma prawo do pilnej mojej uwagi.

- Nie sądzę - odparł nieznajomy - abyś pani miała poświęcać się tymże samym naukom, gdyż kobiety zwykle nie mogą zrozumieć pierwszych ich początków; ponieważ jednak przyjęliście mnie z taką gościnnością, uwiadomienie was zatem o wszystkim, co się mnie tyczy, jest moim najświętszym obowiązkiem. Zacznę więc od oznajmienia, że nazywam się... że nazywam się... To mówiąc zaczął szukać po kieszeniach tabliczek.

  WJJXXGM WJKJZJM WJVBBJM WQQKPQM WQZZVQM