To trwało aż do don Sancha, piątego księcia Velasquez, prawnuka najstarszego syna don Ramira. Ten zacny mąż, równie jak jego przodkowie, piastował godność naczelnego dowódcy artylerii, a oprócz tego był wielkorządcą Galicji, gdzie też zwykle mieszkał. Ożenił się z córką księcia Alby, małżeństwo to było równie szczęśliwe dla niego, jak zaszczytne dla całej naszej rodziny. Wszelako nadzieje don Sancha nie ze wszystkim się urzeczywistniły. Księżna miała tylko jedną córkę imieniem Blanka. Książę przeznaczył ją za żonę jednemu z Velasquezów z młodszej linii, na którą miała przenieść tytuł i majątek.

Ojciec mój, don Henryk, i brat jego, don Karlos, tylko co stracili swego ojca, który w tymże samym stopniu jak książę Velasquez pochodził od don Ramira. Na rozkaz księcia sprowadzono obu do jego domu. Mój ojciec miał wówczas dwanaście lat, stryj zaś jedenaście. Sposoby ich myślenia zupełnie się różniły. Ojciec był poważny, zagłębiony w naukach i nadzwyczajnie czuły, podczas gdy brat jego Karlos, lekkomyślny, trzpiotowaty, nie mógł jednej chwili wysiedzieć przy książce. Don Sancho, poznawszy te odmienne skłonności, postanowił, że mój ojciec będzie jego zięciem; żeby zaś serce Blanki nie uczyniło przeciwnego wyboru, wysłał don Karlosa do Paryża, gdzie ten miał pobierać wychowanie pod okiem hrabiego Hereiry, jego krewnego i posła naówczas we Francji.

  WQGGZZM WQQYQXM WQZPYVM WJXKXGM WJVYQBM