Dzień dwudziesty
Przepędziliśmy poranek w oczekiwaniu na ludzi...
Przepędziliśmy poranek w oczekiwaniu na ludzi, których naczelnik wysłał po papiery Velasqueza do venty, i zdjęci mimowolną ciekawością wpatrywaliśmy się w drogę, którą mieli powracać. Sam tylko Velasquez, znalazłszy na pochyłości skały kawał tablicy szyfrowej, wygładzonej przez deszcz, pokrył ją cyframi, iksami i ypsylonami.
Napisawszy mnóstwo liczb, zwrócił się do nas i zapytał, dlaczego tak się niecierpliwimy. Odpowiedzieliśmy, że powodem tego są jego papiery, które nie przybywają. Odrzekł nam, że to niecierpliwienie się o jego papiery dowodzi dobroci naszych serc i że jak tylko skończy swoje rachunki, przyjdzie niecierpliwić się razem z nami. Po czym dokończył swoich równań i zapytał, na co czekamy z dalszą podróżą.
- Ależ, senor geometro, don Pedro Velasquez - rzekł kabalista - jeżeli sam nigdy się nie niecierpliwiłeś, musiałeś czasami stan ten spostrzegać u innych?
- W istocie - odparł Velasquez - często spostrzegałem niecierpliwość i zawsze sądziłem, że musi to być nieprzyjemne uczucie, wzrastające z każdą chwilą, ale tak, że nigdy nie można dokładnie oznaczyć prawa tego postępu. Jednakowoż można ogólnie powiedzieć, że pozostaje ono w stosunku przeciwnym do siły bezwładności. Stąd ja, będąc od was dwa razy trudniejszym do wzruszenia, dopiero za godzinę będę miał jeden stopień niecierpliwości, wtedy gdy wy staniecie już na drugim. Rozumowanie to da się zastosować do wszystkich namiętności, które można uważać za siły poruszające.