- Zdaje mi się, senor - rzekła Rebeka - że doskonale znasz sprężyny serca ludzkiego i że geometria jest najpewniejszą drogą do szczęścia.
- To poszukiwanie szczęścia - odparł Velasquez - według mego zdania, może być uważane za rozwiązywanie równania najwyższego stopnia. Znasz pani ostatni wyraz i wiesz, że jest iloczynem wszystkich pierwiastków, ale zanim wyczerpiesz dzielniki, przychodzisz do liczb urojonych. Tymczasem dzień mija w ciągłej rozkoszy rachowania i obliczania. Tak samo jest z życiem: przychodzisz także do ilości urojonych, które brałaś za rzeczywistą wartość, ale tymczasem żyłaś, a nawet działałaś. Działanie zaś jest powszechnym prawem natury. W niej nic nie próżnuje. Zdaje ci się, że ta skała spoczywa, gdyż ziemia, na której leży, wywiera oddziaływanie wyższe od jej ciśnienia, ale gdybyś pani mogła podłożyć nogę pod skałę, natychmiast przekonałabyś się o jej działalności.
- Ale uczucie nazywane miłością - rzekła Rebeka - czyż także może być ocenione za pomocą rachunku? Tak na przykład zapewniają, że ścisłość pożycia zmniejsza miłość w mężczyznach, gdy tymczasem w kobietach ją powiększa. Czy możesz mi to se-nor wytłumaczyć?
- Zagadnienie, które pani mi podajesz - odpowiedział Velasquez - dowodzi, że jedna z dwóch miłości bieży w postępie rosnącym, druga zaś w malejącym. Tym sposobem musi znaleźć się taka chwila, w której kochankowie będą zupełnie jednakowo się kochali. Odtąd kwestia wchodzi w teorię de maximi set minimisi zagadnienie może być wyobrażone pod postacią linii krzywej. Wymyśliłem nader przyjemne rozwiązanie dla wszelkich zagadnień tego rodzaju. Przypuśćmy na przykład, że x...