W sześć tygodni potem królowa posłała po niego i rzekła:

- Wiadomo ci zapewne, że Oktawian, Antoniusz i Lepidus rozdzielili między siebie imperium rzymskie. Drogi mój Antoniusz otrzymał wschód w podziale, chciałabym więc wyjechać naprzeciw nowego władcy do Cylicji. W tym celu polecam ci, abyś kazał zbudować okręt w kształcie muszli i wyłożyć go, tak zewnątrz jak i wewnątrz, perłową macicą. Pokład ma być otoczony misterną siatką złotą, przez którą będę mogła być widziana, gdy wystąpię pod postacią Wenery otoczonej gracjami i amorkami. Teraz idź i staraj się wypełnić moje rozkazy ze zwykłą ci pojętnością.

Mój dziad padł do nóg królowej, mówiąc:

- Pani, racz zważyć, że jestem hebrajczykiem i że wszystko, co się stosuje do bóstw greckich, jest dla mnie świętokradztwem, którego w żaden sposób nie mogę się dopuścić.

- Rozumiem - odparła królowa - żal ci mojego młodego małżonka. Boleść twoja jest słuszna i podzielam ją więcej, aniżelim się tego spodziewała. Hiskiasie, widzę, że nie jesteś stworzony do życia dworskiego, uwalniam cię więc od pełnienia dotychczasowych twoich obowiązków.

Dziad nie dał sobie tego dwa razy powtarzać, wrócił do siebie, zapakował swoje sprzęty i oddalił się do małego domku, który posiadał nad brzegami jeziora Mareotis. Tam gorliwie zajął się ostatecznym ukończeniem swoich spraw, ciągle mając na myśli osiedlenie się w Jerozolimie. Żył zresztą w najściślejszym odosobnieniu i nie przyjmował żadnego z dawnych swoich dworskich znajomych, wyjąwszy jednego, muzyka Delliusa, z którym zawsze łączyła go prawdziwa przyjaźń.

Tymczasem Kleopatra, kazawszy zbudować prawie taki sam okręt, o jakim mówiła, wylądowała w Cylicji, której mieszkańcy w istocie wzięli ją za Wenerę, Marek Antoniusz zaś, znajdując, że niezupełnie się mylą, odpłynął z nią do Egiptu, gdzie związek ich odbył się ze wspaniałością niepodobną do opisania.

Gdy Żyd Wieczny Tułacz doszedł do tego miejsca swego opowiadania, kabalista rzekł do niego:

- Dość tego na dzisiaj, mój przyjacielu, oto właśnie przybywamy na nocleg. Przepędzisz dzisiejszą noc krążąc koło tej góry, jutro zaś znowu złączysz się z nami. Co się zaś tyczy tego, co miałem ci powiedzieć, odkładam to na później.

Żyd straszliwym wzrokiem spojrzał na kabalistę i znikł w pobliskim wąwozie.

  WQJJPXM WQBJXGM WQVBGKM WJQVQYM WQBZXVM